weekend spędzany u Rodziców. znów wszystko pachnie jak dawniej, znów te meble i znane kąty. kiedyś wszystko we mnie pękało na samą myśl, że będę musiała stąd odejść, zamienić to na kilka suchych wspomnień, a dzisiaj wracam do tego jak do ukochanego wakacyjnego kurortu. bo mój dom jest już w innym miejscu, w innym miejscu mieszka moje serce i wszystko to, co kocham.
miesiące mijają jeden za drugim a ja z radością zauważam jak wiele się zmieniło. we mnie i wokół mnie. jest we mnie dużo spokoju, nadziei, uśmiechu i radości. jest do tego stopnia dobrze, że czasami udaje mi się zapomnieć o przeszłości. zostawiam ją za sobą, coraz dalej i dalej. chwilami mam obawę, że może to źle, może powinnam walczyć do końca zamiast uciekać... może te niepozamykane sprawy kiedyś wrócą, wrócą ze zdwojoną siłą w męczącym sennym koszmarze lub łzawej kłótni? może kiedyś to wszystko wróci nagle, przebiegnie po moim życiu jak po dywanie i zostawi setki brudnych śladów? nie wiem. wiem tylko, że dzisiaj jest zbyt dobrze, żebym umiała się nad tym zastanawiać. dzisiaj wszystko jest tak, jak powinno być.
przyszła jesień na którą tak czekałam, której tak wyglądałam. wrzesień tonął w słońcu, po nim przyszedł zimny i wietrzny październik. jestem jak pokój, który potrzebuje przewietrzenia. lubię marznąć rano w drodze do pracy, otulać się kołdrą w zimne noce i nosić grube skarpetki. lubię jesień!
p.s. obok znajdziecie coś, co, mam nadzieję, pomoże Wam poczuć ten jesienny klimat takim, jakim ja go czuję - trochę mojej ukochanej muzyki. :)
<< |